TV Series Reviews
niedziela, 6 września 2015
Mr. Robot - Recenzja pierwszego sezonu
Dzisiaj wstałem o szóstej... wstałem mając jeden cel - pobrać (legitnie oczywiście) ostatni odcinek Mr. Robot. Mogę powiedzieć o tym serialu wiele, ale zacznijmy może od tego, że jest to najlepszy tytuł, jaki oglądałem, i nie wiem czy potrafiłbym wymienić inną serię dorównującą mu choć trochę...
Do śledzenia serialu zachęcił mnie odcinek pilotażowy, który świetnie przedstawia całą sytuację, Elliota - uzdolnionego hakera, który cierpi na lęk społeczny - i świetne ujęcia (ale o tym później). Tak jak w filmach Hitchcocka, i tutaj po początkowym trzęsieniu ziemi atmosfera tylko narasta, a główni bohaterowie powoli budują podstawę dla późniejszych, dość wstrząsających wydarzeń. Czasami dany odcinek potrafi pokazywać mało jakiejkolwiek akcji, by zniszczyć (w pozytywnym sensie) widza mocnym zakończeniem, co wyraźnie widać w późniejszych odcinkach.
Historia o hakerach byłaby nudna, gdyby nie charakterystyczni bohaterowie. Protagonista całej historii - wspomniany Elliot - jest aspołeczny, uzależniony od narkotyków, a oprócz tego cierpi na inne schorzenia psychiczne. To właśnie oglądanie jego codziennych zadań bardzo intryguje i - przyznaję - potrafi lekko zdenerwować, gdy Elliot porzuca je na rzecz hakerskiej rewolucji. Obok Ramiego Maleka, który gra swoją rolę świetnie, na ekranie pojawia się Christian Slater, który w końcu trafił na dobrą rolę i naprawdę dobrze gra tytułowego Pana Robota.
Jednak najbardziej zakochałem się w ujęciach. Sam Esmail, pełniący rolę reżysera w tym przedstawieniu, postanowił ukazać całą akcję z użyciem dość szarego filtru, co daje uczucie dysocjacji. Jednak to może zostać przysłonięte przez dobrze przemyślane, nieestetyczne ujęcia, które polegają na ukazywaniu bohaterów ściśniętych gdzieś u boku ekranu, podczas gdy reszta pustego (zwykle) pomieszczenia jest wolna.
Mr. Robot nie jest serialem, który zainteresuje nie tylko aspirujących programistów i graczy. To serial, w którym cała hakerska rewolucja jest tylko tłem dla zgłębionej psychiki bohatera. Polecam go każdemu, kto lubi oglądać epizodyczne serie... ponieważ warto. W każdym odcinku tempo narasta, aż chce się oglądać kolejne. Jestem pewien, że każdy, kto obejrzy epizod pilotażowy, zagłębi się w historię bez reszty.
P.S. "Nowi" w serialu mogą oglądać odcinki jeden po drugim... ja nie miałem tyle szczęścia i musiałem czekać miesiąc na drugi odcinek, a potem po tygodniu na kolejne
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
